Pewnie stąpać po krawędzi to spora sztuka. Na razie ciągle mi się udaje. Wśród marzeń, jedno spełnione - kierownica rodem z Milwaukee, jeszcze - meksykańska pustynia i mescalito, trochę śniegu z Alaski albo Chile. Z mikrofonem jeszcze w XX wieku. Nie zawsze w ręku, ale zawsze przy sobie. Cel: perfekcja, doskonalenie... w końcu... przetrwanie.