http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Swingowanie: kiedy jedna para to za mało

opr. dżek
2010-02-15, ostatnia aktualizacja 2010-02-15 11:22

Ludzie, którzy szukają seksualnych zdarzeń w nowych konfiguracjach towarzyskich z zaprzyjaźnionymi parami, to swingersi. Skąd się biorą i co to jest?

Od lutego audycja w radiu TOK FM "Kochaj się długo i zdrowo" nadawana jest nie w środę, a w czwartek o godz. 22

- Swingowanie to zachowanie podlegające na podejmowaniu kontaktów seksualnych w ilości par więcej niż jedna - wytłumaczył seksuolog dr Andrzej Depko, jeden z prowadzących audycję w TOK FM - Swingowanie polega na tym, że para szuka innej pary lub dwóch. Początkowo może być to układ przyjacielski. Może być tak, że para uprawia seks na oczach innych albo zapraszają kogoś innego, albo tylko obserwują - dodał.

Inspiracją do rozmowy był tekst Barbary Pietkiewicz o swingersach w Polityce (wydanie z 27 stycznia).

Czy to seks grupowy? - pytała Ewa Wanat - Swingowanie to coś innego. Na seks grupowy wbija się na salę gimnastyczną 20-40 osób i... - zawiesza głos dr Depko.

Skąd się biorą swingersi? To nawet od 1 do 4 (a nawet 5) procent populacji. I jak dużo, co się z nami dzieje, wynika z chemii naszego organizmu. Bycie swingersem może być pochodną niskiego poziomu enzymu onoaminooksydazy. To poszukiwacze wrażeń, ludzie, którzy się szybko nudzą.

W Polsce tego typu zachowania popularne były już w latach 70-tych.

Więcej o swingersach i nie tylko posłuchasz tutaj.