Dominika Wielowieyska: Jaki jest możliwy scenariusz? Rozumiem, że PiS ponownie zgłosi wasze kandydatury jako członków do komisji hazardowej?
Zbigniew Wassermann: To jest aktywność z naszej strony, ale przecież jeżeli ktoś bardzo wyraźnie zbłądził i przedstawiciele tego ugrupowania to potwierdzają, jeżeli opinia publiczna jest przekonana, że było to wyrzucenie bezpodstawne - to być może powinni się zreflektować ci, którzy do tego wyrzucenia się przyczynili. Myślę tutaj o zdecydowanej większości komisji, czyli trzech posłach PO. Trzeba im dać szansę, czy nie uznaliby, że ponieważ był niepełny skład komisji, to trzeba powtórzyć głosowanie. To byłoby uczciwe, ale nie bardzo chcę ich o to posądzać, dlatego myślę, e dobrze, że wybrano się do prezydium Sejmu, ja sądzę, że skład całej izby, 460 posłów...
Dominika Wielowieyska: Wybierze was ponownie?
Zbigniew Wassermann: Powinno zweryfikować decyzje komisji.
Dominika Wielowieyska: Problem polega na tym, ze komisja hazardowa powinna was przesłuchać. Rozumiem, że to by się odbyło w ten sposób, że wy jesteście przywróceni do tej komisji, następnie zapada decyzja, że zarówno pan, jak i Beata Kempa, bylibyście przesłuchani i na ten czas byście byli wykluczeni czy zawieszeni w prawach członka?
Zbigniew Wassermann: Taka praktyka miała miejsce, przypomnę sprawę pana Giertycha, jego zdarzenie w Częstochowie, był przesłuchiwany i wcale nie był wykluczony. Myślę, że tu jest ważniejsza refleksja, że ci którzy chcą to zrobić, dlaczego chcą to zrobić. To nie jest problem taki, że mechanizm wykluczenia polega na tym, że ktoś krzyknie "ja cię przesłucham w charakterze świadka i cię wykluczę", on musi wiedzieć po co to przesłuchanie jest potrzebne, bo ono musi być istotne do ustaleń sprawy.