Do tragedii doszło w poniedziałek w nocy, po godz. 23.00. Jak informuje prokurator Beata Syk-Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w
Lublinie, w domu doszło do awantury. Mężczyzna na chwilę wyszedł, wziął z zabudowań gospodarczych broń samodziałową, z lunetą. Wrócił do domu i z tzw. samoróbki strzelił do żony. Nie miał pozwolenia na broń, wcześniej był karany za kłusownictwo.
Kobieta, 40-letnia Dorota M. zmarła na miejscu. Mąż zobaczył co się stało i postanowił strzelić sobie w głowę. Gdy na miejscu pojawiła się
policja, jeszcze żył, ale zmarł w szpitalu. Na miejscu całą noc pracowali policjanci.
Prokuratura wszczęła śledztwo w kierunku zabójstwa. W najbliższym czasie odbędzie się sekcja zwłok obojga małżonków.
W tej chwili służby społeczne szukają rodziny dla sześciorga
dzieci, w wieku od 2 do 20 lat. Na razie rodzeństwo trafiło do domu dziecka w Komarnie. Jest pod opieką psychologów. W miejscowości Połoski nie było nikogo z dalszej rodziny dzieci, kto mógłby się nimi zaopiekować.
O tragicznych wydarzeniach we wsi Połoski poinformował nas także czytelnik za pośrednictwem serwisu Alert 24.
Były interwencje Z informacji TOK FM wynika, że ojciec od dłuższego czasu nie mieszkał z żoną i dziećmi. Ale regularnie się tam pojawiał. Jak poinformował nas podkomisarz Jarosław Janicki, rzecznik policji w Białej Podlaskiej, policja ma odnotowane dwie interwencje. Jedna dotyczy 2010 roku , gdy mężczyzna był pijany i znęcał się nad najbliższymi. Po założeniu Niebieskiej Karty w domu się uspokoiło i sprawa nie trafiła do sądu.
Druga interwencja jest z początku stycznia tego roku. O pomoc policję poprosiła córka, której ojciec nie dawał żyć. Sprawa była w toku, wyjaśniana przez policjantów.