Zabiorą 'wolność', a zostawią słowa 'rondo' i 'Tybet'. To jeden z prawdopodobnych scenariuszy ciągnącej się od ponad pół roku sprawy. Dlatego zwolennicy nazwy "Rondo Wolnego Tybetu apelują, nie tylko do mieszkańców Warszawy, by pisali listy do radnych i dodawali im odwagi.
Początkowo nic nie wskazywało na problemy. Z pomysłem nadania nazwy "Rondo Wolnego Tybetu" skrzyżowaniu ul. Kasprzaka z al. Prymasa Tysiąclecia w Warszawie wystąpili w listopadzie ubiegłego roku radni warszawskiej dzielnicy Wola. Szybko jednak okazało się, że nazwa może zaszkodzić interesom gospodarczym Polski.
Radni wzięli sobie do serca pismo z Ministerstwa Spraw Zagranicznych, które negatywnie odnosiło się do nazwy "Rondo Wolnego Tybetu". Szybko pojawiły się zamienniki.- Zaproponowałam, żeby to było "Rondo Tybetu" - mówi w rozmowie z radiem Tok FM Mariola Rabczon, przewodnicząca Podkomisji ds. Nazewnictwa Ulic i dodaje - Zespół Nazewnictwa Miejskiego zaproponował kolejną nazwę - "Ulica Tybetańska".
Komisje się starają, ale zwolennicy "Ronda Wolnego Tybetu" nie chcą iść na kompromis. Te nazwy wypaczają pierwotną idee. Przecież nie chodzi o to, by nazwać rondo regionem geograficznym, bo Chińczycy zapraszają do Tybetu - zauważa Witek Hebanowski, szef Fundacji Inna Przestrzeń - A ważne, byśmy pokazali, że Tybet jest okupowany, że łamane są tam prawa człowieka.
Dlatego Fundacja Inna Przestrzeń zachęca do wysyłania maili do warszawskich radnych. - Dodajmy im trochę odwagi - mówi Hebanowski - Może zrozumieją, że najrozsądniejszym wyjściem jest nazwa "Rondo Wolnego Tybetu", która przecież weszła już do świadomości mieszkańców Warszawy.Adresy radnych znajdziemy na stronie ratujtybet.org.
Sprawa przeszła teraz do zaopiniowania przez Komisję Kultury, potem trafi już prosto na Radę Warszawy, gdzie będą nad nią głosowali radni. Na razie jednak nikt nie był w stanie podać nam przybliżonej nawet daty tego głosowania.
Pradopodobnie nie stanie się to przed kolejną wizytą duchowego przywódcy Tybetańczyków w Warszawie. 29 lipca ma on odebrać honorowe obywatelstwo miasta, które nadali mu stołeczni radni.
Może aktywiści niech się rąbną w czoło i odwalą od nazewnictwa. Wystarczy już polityki, martyrologii i innych pierdół w tym mieście.Może spytajmy się mieszkańcó czy chcą takiego ronda. Chyba»
dajcie już spokój z tymi politycznymi manifestacjami... skoro wolnego tybetu, to czemu nie antykomunistycznej opozycji kubańskiej, zwycięskich amerykańskich konfederatów czy podzielonej »