http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Pięć milionów, czyli kasa zamrożona w rezonansie

Anna Gmiterek-Zabłocka TOK FM, Marcin Bielesz
2009-08-03, ostatnia aktualizacja 2009-08-03 19:12

Fot. Sebastian Rzepiel / AG

Ministerstwo Zdrowia dało pieniądze na sprzęt, z którego szpital nie może korzystać. W Szpitalu Klinicznym nr 4 przy ul. Jaczewskiego w Lublinie pojawił się nowy rezonans magnetyczny. Ale nie ma pieniędzy na to, by robić nim badania. Narodowy Fundusz Zdrowia, mimo próśb, nie zwiększył szpitalowi kontraktu.

ZOBACZ TAKŻE


W lubelskich szpitalach do tej pory były zaledwie dwa aparaty rezonansowe wykonujące bardzo pomocne badania przy diagnozowaniu raka, centralnego układu nerwowego czy narządu ruchu. Jeden rezonans działał w Szpitalu Klinicznym nr 4, drugi w Szpitalu MSWiA przy ul. Grenadierów. Oba mają swoje lata, często się psują, a pacjenci na badanie zjeżdżają się z całej Lubelszczyzny i czekają w ogromnych kolejkach.

- W tej chwili zapisy są na luty przyszłego roku. Wynika to z niskiego kontraktu z NFZ. Poza tym na Lubelszczyźnie jest bardzo niskie nasycenie aparatami, mamy ich za mało - mówi dr Maciej Siczek ze Szpitala MSWiA.

Półtora roku temu doszło do kuriozalnej sytuacji, gdy oba rezonanse odmówiły posłuszeństwa. W żadnym lubelskim szpitalu nie było sprawnego rezonansu. Gdyby nie gest ze strony prywatnej firmy Top Medical, która za darmo udostępniła pacjentom ze skierowaniem od lekarza specjalisty swój mobilny rezonans, nie byłoby w Lublinie miejsca, w którym można byłoby wykonać to niezbędne badanie.

Lekarze mieli nadzieję, że sytuacja nieco się poprawi, gdy w szpitalu przy ul. Jaczewskiego pojawi się nowy sprzęt. Szpital kupił nowoczesne cyfrowe urządzenie za pięć milionów złotych, które dostał z Ministerstwa Zdrowia.

Kilka miesięcy trwało jego uruchamianie, testowanie i na tym praca nowego rezonansu się zakończyła. Szpital nie może go używać, bo Narodowy Fundusz Zdrowia, mimo próśb PSK 4, nie zwiększył placówce kontraktu na drugie półrocze, tak by lekarze mogli wykonywać więcej badań rezonansem.

Już na początku roku dyrekcja szpitala wysłała do NFZ pismo z informacją, że od połowy roku będzie możliwość robienia większej liczby badań. - Prosiliśmy o zabezpieczenie środków na ten cel - mówi Krzysztof Skubis, zastępca dyrektora ds. ekonomicznych PSK 4.

Na pierwsze półrocze 2009 r. szpital dostał kontrakt w wysokości miliona złotych. Zaproponował podwojenie tej kwoty w drugim półroczu, bo chciał robić dwa razy tyle badań, co do tej pory. Ale fundusz pieniędzy nie znalazł. - Wygląda to tak jakby po prostu decydenci nie dogadali się do końca. Bo przecież ministerstwo dało pieniądze po to, by sprzęt służył pacjentom - mówi Skubis.

Lubelski oddział Narodowego Funduszu Zdrowia tłumaczy, że po prostu brakuje mu pieniędzy. - W sytuacji, w której przychód lubelskiego oddziału Funduszu Zdrowia będzie zwiększony, istnieje możliwość zwiększenia kontraktu. Czekamy na pieniądze. Jeśli będą, zobaczymy - tłumaczy Tomasz Pękalski, dyrektor oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia w Lublinie.

Fundusz zapowiada jednak, że sytuacja może się zmienić w przyszłym roku. Aktualne kontrakty wygasają z końcem grudnia i w postępowaniach konkursowych na lata 2010-2012 PSK 4 będzie mógł starać się o większy kontrakt. Nie ma jednak pewności, że go dostanie i czy rezonans za pięć milionów zacznie wreszcie działać.

Źródło: Tokfm.pl