Lubelska Inspekcja Transportu Drogowego nasiliła kontrole w punkach ważenia pojazdów. Takich punktów na samej tylko Lubelszczyźnie jest siedem. Są tam specjalne wagi, na które wjeżdżają samochody ciężarowe. Do tej pory kierowcy tirów nagminnie omijali te miejsca, informując się przez CB radio o takich kontrolach. Od niedawna inspektorzy mają jednak sposób na kierowców: jeżdżą na motocyklach, nawet po bocznych trasach i kierują samochody ciężarowe na punkty kontrolne.
W ciągu ostatnich dwóch tygodni na Lubelszczyźnie skontrolowano 60 pojazdów. Aż 40 było "przeważonych", bywało, że nawet o kilkanaście ton. Były to głównie samochody służące do przewozu materiałów sypkich, takich jak piasek czy żwir. - Takie pojazdy przeważnie mają dopuszczalną masę całkowitą 32 tony, a zdarzały się przypadki, że samego ładunku na pojeździe było ponad 30 ton - mówi Mariusz Szabała naczelnik wydziału inspekcji Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego w Lublinie.
Kary dla przewoźników są bardzo surowe - jednorazowo nawet 50 tysięcy złotych. - Wszystkie stwierdzone w czasie ostatnich kontroli naruszenia są zagrożone karą około 280 tysięcy złotych - informuje Szabała.
Zbyt ciężkie samochody niszczą polskie drogi. - Wszędzie są dziury i jeździ się fatalnie - mówi lubelski taksówkarz, pan Robert. Drogowcy przyznają, że ciężkie tiry niszczą nawierzchnię, a oni nie nadążają z usuwaniem usterek. - Tworzą się koleiny i jest niebezpiecznie. Nie mamy jak temu przeciwdziałać. Musimy jednak likwidować skutki - przyznaje Anna Adamiak, zastępca dyrektora Wydziału Dróg i Mostów urzędu miasta w Lublinie. Dodaje, że takie remonty to ogromne pieniądze.
Źródło: Tokfm.pl