http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Zwykły dzień nauczyciela

Maciej Zientarski, TOK FM.
2009-10-14, ostatnia aktualizacja 2009-10-14 15:19

Pracują kilka godzin dziennie, godzina dla nich ma nie 60 a 45 minut. Jednak ich zawód nie jest łatwy i przyjemny. Nauczyciele mają dziś swój dzień. Sprawdziliśmy, jak wygląda ich dzień codzienny.

Pani Edyta, nauczycielka angielskiego w lubartowskiej podstawówce, zaczyna dzień jak wiele innych osób. Budzi córeczkę, robi jej śniadanie, a później odprowadza Julkę do przedszkola. Pierwsza lekcja zaczyna się o godzinie 8. O tej samej porze w liceum w Mińsku Mazowieckim jest już pan Dariusz - nauczyciel matematyki. Dla niego dzień zaczął się dużo wcześniej - od kawy. - Bez kawy nauczyciel nie ruszy - tłumaczy. Szczególnie jeżeli tak jak pan Dariusz przed pójściem do pracy sprawdza jeszcze kartkówki i klasówki. - Wieczorem jestem zbyt zmęczony. Dlatego, mimo że tego nienawidzę, wstaję półtorej godziny wcześniej i przy wspomnianej kawie staram się to wszystko sprawdzić. Niestety zdarza się, że mam zaległości - przyznaje matematyk i dodaje, że wieczorami nie daje rady ponieważ pracuje w kilku miejscach. - W szkole, w stowarzyszeniu, w firmie, w radzie miasta... - wymienia i tłumaczy: - Pensje nauczycieli są takie a nie inne. Trzeba gdzieś zarobić pieniądze. Pani Edyta także pracuje nie tylko w szkole. Po lekcjach, a często między nimi, jeździ do Centrum Zasobów Dydaktycznych w Lubartowie. Po pracy szybko do domu - trzeba ugotować obiad i pobawić się z córką. Pod warunkiem, że akurat nie ma rady pedagogicznej. Jeżeli jest, zaczyna się pół godziny po zakończeniu lekcji i trwa do późnego wieczora. Wtedy nie ma już czasu na nic. Co w takiej sytuacji z dokształcaniem i podnoszeniem kwalifikacji? - Robię to w tak zwanym międzyczasie - mówi pani Edyta i prosi, żeby nie pytać co dokładnie to oznacza. Wytchnienia nie przynoszą nauczycielom także przerwy między lekcjami. - Zanim dojdę do pokoju nauczycielskiego mijają jakieś 4 minuty więc nie zdążę nawet zrobić herbaty - mówi pan Dariusz, a pani Edyta dodaje: - Przez te parę minut można ewentualnie zmienić dziennik i klucz do sali. Jednak na jedno nauczyciele na pewno nie mogą się skarżyć. Mają naprawdę długie wakacje: - I to mnie trzyma w tym zawodzie! Oczywiście poza młodzieżą - śmieje się matematyk, a anglistka z Lubartowa przekonuje, że dwa miesiące wakacji, to czas żeby złapać trochę oddechu i nabrać sił, by po ich zakończeniu znowu pracować 25 godzin na dobę. - Bycie nauczycielem to pasja a pasji nie można odłożyć na półkę - tłumaczy.