19-latek i jego 17-letnia ukochana mieli 15-miesięczne dziecko. Mieszkali jednak oddzielnie: ona z dzieckiem u dziadków, on u swoich rodziców. Chłopak był o dziewczynę chorobliwie zazdrosny. Gdy mówiła, że chce go rzucić - próbował nawet popełniać samobójstwa.
9 września 2008 roku Edyta S. wracała z synkiem od znajomej. 19-latek podwiózł ich do domu. Tam doszło do kłótni. Dziewczyna powiedziała, że to już koniec. Przemysław G. wyszedł, ale chwilę później wrócił; przyniósł ze sobą łatwopalną substancję. Oblał nią leżącą na łóżku dziewczynę i dziecko - oboje zostali dotkliwie poparzeni.
W trakcie procesu Edyta S. wybaczyła swojemu ukochanemu. Systematycznie odwiedza go w areszcie; myślą o wspólnej przyszłości. Na rozprawie przed sądem pierwszej instancji mówiła, że Przemek na pewno nie chciał jej zabić.
Obrońca oskarżonego, mecenas Witold Rychter dowodził przed Sądem Apelacyjnym, że mężczyzna działał pod wpływem emocji. - Chciał swoją konkubinę oszpecić, by nikt na nią już więcej nie spojrzał. I to jest jego zamiar -mówił Rychter, który domaga się złagodzenia wyroku.
Innego zdania jest prokuratura. Twierdzi, że nie można mówić o chorobliwej zazdrości. - W tej sprawie wypowiadali się biegli z zakresu psychiatrii i psychologii. Jednoznacznie wykluczyli, by zazdrość oskarżonego miała charakter patologiczny - mówiła przed sądem prokurator Anna Utnik - Wójtowicz z Prokuratury Apelacyjnej w Lublinie.
Ze względu na zawiłość sprawy Sąd Apelacyjny odłożył ogłoszenie wyroku do następnego wtorku (16 lutego). Wtedy zdecyduje, czy utrzymać karę 15 lat więzienia czy też zwrócić sprawę do ponownego rozpatrzenia sądowi pierwszej instancji.
Źródło: Tokfm.pl